czwartek, 25 września 2014

Film Clinta Eastwooda tutaj? No tak, bo piękny i wartościowy

"Gran Torino" to tytuł filmu Clinta Eastwooda z 2008 roku.
Eastwood go wyreżyserował i zagrał w nim główną rolę.
Jak to on od wielu już lat.
Nigdy jednak żaden z jego filmów nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia jak ten właśnie, no może poza "Co się wydarzyło w Madison County"

Dlaczego piszę dzisiaj o takim filmie, o tym właśnie filmie?
Na pierwszy rzut oka nie ma on nic wspólnego z tematyką tego bloga.
I w zasadzie to prawda, a jednak jest w nim coś, co mnie złapało za gardło i trzyma, bo ten film jest o dobrym człowieku, który myśli o sobie zupełnie inaczej.

To film, który do pewnego momentu wydaje się bardzo przewidywalny i sztampowy.
A jest dowcipny, zaskakujący i niosący nadzieję, mimo wszystko...

czwartek, 18 września 2014

Jezus czeka, a Ty?

foto: datarec
Za dwa lata, w drugą niedzielę maja moja starsza córka pójdzie do I Komunii Św.
Skąd znam dokładną datę?
Pani od religii na pierwszym zebraniu w nowym roku szkolnym podała ją na prośbę wielu z rodziców, ponieważ rodzice muszą się przygotować.

Trzeba zamówić salę.
To przede wszystkim. Trzeba to zrobić z tak abstrakcyjnym wyprzedzeniem, bo później nie będzie wolnych miejsc.
Potem z odpowiednim wyprzedzeniem trzeba będzie pewnie uszyć, albo kupić sukienkę i dodatki.
Takie to przygotowania.
I nie ma w nich oczywiście w zasadzie nic złego.

A po co dzieci idą do Komunii?... Oto jest pytanie.
W zasadzie wszyscy wiemy, a jednak można mieć wątpliwości.

Ostatnio byłam świadkiem dosyć niezręcznej dla mnie osobiście sytuacji.
Przyjęcie urodzinowe.
Dzieci bawią się w jednej sali, w drugiej sali rodzice siedzą przy kawie i rozmawiają o bieżących sprawach, o sprawach klasy...
I nagle pada zdanie: a za dwa lata Komunia...macie już salę?

I zaczęło się.
Jedna pani przez drugą przekrzykiwały się gdzie jest jaka sala, która lepsza, w której jedzenie dobre, a w której niekoniecznie, ile kosztuje, jacy kelnerzy...kto, ilu będzie miał gości.
Ani jednego słowa o samej Komunii, o przygotowaniu do niej, o tym jak można pomóc dziecku zrozumieć, poczuć doniosłość tego wydarzenia.
Nie ma o czym rozmawiać?
No, może to nie miejsce na takie rozmowy, nie wiem.

Przede wszystkim jednak była wśród nas mama, która nie posyła swojej córki na religię, co oznacza, że jej córka Komunii nie przyjmie.
Była więc poza rozmową.
To po pierwsze, a po drugie, co pomyślała o nas, słuchając tych rozmów?
Z czym będzie kojarzyć się jej Komunia Św?
Jaką daliśmy jej  szansę na poznanie trochę bliżej Jezusa?

Nie miejsce i nie czas?
A jednak zawsze można zasiać to małe ziarenko, które będzie kiełkować.

czwartek, 11 września 2014

Są takie książki

Dziś nie będę dużo pisać, bo chcę czytać.

Pożyczyłam od koleżanki książkę autora o nazwisku Masterbee. Nazywa się "Żebrak światła"
Nie wiem czy słyszeliście już o kimś takim, bo ja dotąd nigdy się na niego nie natknęłam.

To Szwajcar, podobno znany artysta malarz i grafik, ale przede wszystkim osoba, która przez całe życie poszukiwała Boga.
Zaczął od Jezusa, bo wychował się w rodzinie protestanckiej, jednak z katolicyzmem też wciąż się stykał.
Potem zaczęły go pociągać religie wschodu, zajął się filozofią, medytował i robił mnóstwo różnych rzeczy, żeby na na koniec wrócić do Jezusa.

Wszystkiego jeszcze nie wiem, bo dopiero zaczęłam czytać tę książkę, opowiem więcej po skończeniu lektury.
Najważniejsze w tym jest to, że "Żebrak światła" jest autobiografią.
I to co przeczytałam na 35 pierwszych stronach  już wprawiło mnie w zachwyt i kilka razy wzruszyło.
Co będzie dalej?

czwartek, 4 września 2014

Jesteśmy wszyscy częścią Bożego Planu

foto: lusi
Obserwuję świat wokół siebie - te wszystkie straszne wydarzenia, te zbrodnie, choroby, kataklizmy...
Patrzę na ludzi, jak się zachowują, słucham, co mówią, jacy są pogubieni, zestresowani, nieszczęśliwi...

I przypomniał mi się pewien cytat.
Może nie jest dokładny, ale na pewno sens jest zachowany.
"Nie bez przyczyny urodziliśmy się właśnie tu i teraz, aby być świadkami obecnych wydarzeń"
To cytat z kazania młodego księdza w czasie jednej z niedzielnych mszy w moim kościele.

Te słowa na tyle jakoś zapadły mi w serce, że je sobie po przyjściu do domu zapisałam.
I właśnie mi się przypomniały.

poniedziałek, 1 września 2014

Maryja wzywa

:
foto: RomeReports
Dzisiaj piszę wyjątkowo poza planem, bo mam ważną wiadomość.
Piszę ją z dość mieszanymi uczuciami, ale nie chcę tego zostawiać dla siebie.
Oceńcie sami.

Wczoraj od dobrej koleżanki, wcale nie "nawiedzonej", dostałam sma-a o takiej treści:

czwartek, 28 sierpnia 2014

Pielgrzymka

foto: saavem 
Minął już czas pielgrzymek.
Ja znowu nie poszłam. Tym razem nie miałam z kim zostawić młodszej córki, która za nic w świecie nie chciała maszerować.
Mąż wrócił po urlopie do pracy, babcia chora, siostra w pracy...
Wiem ze słyszenia, że można sobie z tym poradzić - ktoś może dziecko podwieźć na przykład, tyle, że moja córcia nie pójdzie nigdzie z nikim, nawet z kimś kogo zna. I  koniec.