środa, 11 lipca 2012

Magda Prokopowicz

Miałam dziś jeszcze nawiązać do tematu modlitwy, bo kiedy pisałam dwa ostatnie posty, pojawiło się w mojej głowie kilka wspomnień i refleksji na ten temat.
Jednak dzisiaj będzie zupełnie inny temat. O modlitwie jeszcze napiszę.
Dlatego, że obejrzałam film dokumentalny, który bardzo mną poruszył, bardzo mnie wzruszył i bardzo dużo wciąż mi uświadamia.
Nie mogę zapomnieć o jego bohaterce. O bohaterce, której już nie ma, która niedawno odeszła.
.

"Magda, miłość i rak"

Taki tytuł ma ten film dokumentalny z 2009 r.
Film o Magdzie Prokopowicz, założycielce i szefowej Fundacji Rak'n'Roll .
Kiedy go oglądałam, nie wiedziałam kim jest Magda, nie wiedziałam, że nie żyje. |
Dowiedziałam się tego dzień później, z Internetu, bo takie zrobiła na mnie wrażenie,że byłam ciekawa, co u niej, jak miewa się jej synek Leoś.
Film kończy się tak bardzo optymistycznie, miałam taką wielką nadzieję, że zobaczę ją z pięknymi włosami, zdrową i uśmiechniętą, jak zawsze zresztą.
Dowiedziałam się, że dzień po urodzinach mojej starszej córki, 22 czerwca, Magda umarła.
Film opowiada o Magdzie, o historii jej choroby, zmaganiach z nią.
Opowiada o spotkaniu Bartka - męża, partnera, najlepszego przyjaciela. Opowiada o tym, jak dowiedziała się o ciąży, jak jej chcieli, jak walczyli, jak urodził się Leoś.
Oglądamy piękną dziewczynę. Piękną, mądrą, odważną, zawsze uśmiechniętą dziewczynę. Dziewczynę pełną nadziei, która się nie poddaje.
Oglądamy dziewczynę, która chyba od początku nie miała szans. Urodziła się genetycznie obciążona. Jej rodzice oboje umarli na raka, kiedy była jeszcze dzieckiem.
 

Wyglądało na to, że jej się uda. 


Przeszła trudne leczenie, także podczas ciąży. Przeszła mastektomię. Wypadły jej włosy, nawet kilka razy
A ona? Pięknie się ubierała, pływała, cieszyła się każdą chwilą z Leosiem i z Bartkiem. Pozwalała się fotografować. Malowała, robiła zdjęcia...Żyła, po prostu.
To ostatni post na jej blogu. A była już wtedy bardzo chora.
Wcześniej jednak, w 2009 r. wyglądało na to, że jest zdrowa.
Wtedy powstała
Fundacja Rak'n'Roll Wygraj Życie, która pomagała i pomaga innym chorym na raka.
Wtedy budowali z Bartkiem nowy dom.
Wtedy zaczęła wszystko układać od początku i próbowała namalować kobietę po mastektomii...

Nie udało się?


A jednak pomimo smutku i łez, jest jednak jakieś uczucie wygranej. Pomimo wszystko.
Magda przeżyła swoje życie najpiękniej jak potrafiła.A o to przecież w życiu chodzi
Krótko, bo miała tylko 35 lat.
Jednak myślę, że wykorzystała ten czas lepiej  niż niejeden z nas, zdrowych. Widziała i czuła rzeczy, których my, nie dostrzegamy lub je pomijamy.
Zostawiła ludzi, których kochała i którzy kochają ją, ale myślę, że dzięki temu jaka była, oni dzisiaj są silni. Smutni, ale bogaci. I będą odważni.
I tak swoją drogą, jakie to szczęście, że spotkała Bartka.
Bez niego na pewno nie wszystko by się udało.
Bo to on był z nią zawsze, także w najtrudniejszych momentach.
To on dodawał jej siły i wspierał.
To on kochał ją bezwarunkowo.
A to przecież nie tak często się zdarza. Choć, może jednak tak?
Pewnie nie wszystko było cacy, nie wszystko idealne, tak jak sobie wyobrażam, ale co tam. Był do samego końca. I jest nadal. I to jest najważniejsze

Bartek, byłeś i jesteś wielki. Współczuję Ci tak bardzo, że nie potrafię tego powiedzieć.
Nie poddasz się, nakręcisz piękny film, wychowasz wspaniałego syna, będziesz pięknie żył...

**********************************************************************

Nie potrafię przestać o tym wszystkim myśleć.
Z jednej strony tak po ludzku boję się, żeby taka straszna choroba nie dotknęła mnie, ani moich bliskich.
Jest mi potwornie żal Bartka i Leosia, wciąż wyobrażam sobie jak bardzo muszą tęsknić.
Z drugiej strony gdzieś kołacze się myśl, że to wszystko ma sens.
To, że niektórzy ludzie są dotknięci w taki czy inny sposób.
Nie chcę w to mieszać Boga, choć dla mnie oczywiste jest, że to wszystko dzieje się według Jego planu. Że to On wybrał Magdę, żeby pokazała innym, co jest ważne. Bo była silna i odważna.

Ktoś może powiedzieć, że On jest okrutny.
Nie wiem, co ja powiedziałabym, gdyby to dotknęło mnie. Czy znalazłabym  w sobie tyle siły. I błagam Boga codziennie, żeby mnie nie doświadczał.
Gdyby Magda mogła wybierać też pewnie nie wybrałaby tego, czego musiała doświadczyć, ale jednak gdzieś głęboko mam przeświadczenie, że w końcowym rozrachunku nie miała do Boga pretensji, choć na pewno się buntowała.

To niesamowite szczęście spotkać kogoś takiego jak Magda. Bo dzięki takim ludziom wszystko ustawia się na swoim miejscu; ważne jest ważne, nieważne jest nieważne.
Dzięki takim ludziom człowiek uświadamia sobie po co żyje.
Jaką, nieprzeliczalną na nic wartość ma życie - każde życie.
I dalej chyba muszę już przestać pisać, bo słowami niewiele więcej można tu przekazać.
Po prostu zobaczcie ten film. Możecie to zrobić tutaj.
Poczytajcie blog Magdy.
Nie bójcie się. Będziecie płakać. Płaczcie i nigdy nie zapomnijcie.

******************************************************************

Kiedyś, na pytanie dziennikarza o to, co robić, żeby świat był lepszy, Matka Teresa odpowiedziała ( nie cytuję dokładnie oczywiście): jeśli pan będzie trochę lepszy każdego dnia, ja będę trochę lepsza każdego dnia, to świat będzie dzień po dniu trochę lepszy.
Dzięki Magdzie Prokopowicz świat na pewno jest lepszy.

******************************************************************
Przeczytałam właśnie wywiad z Bartkiem.
Tutaj go znajdziecie.
Koniecznie przeczytajcie.
To, co mówi Bartek trochę zmienia obraz Magdy, wyobrażenie o jej życiu, o ich wspólnym życiu.
Ale...Sami ocenicie.
Ja mogę tylko powtórzyć: Bartek, byłeś i jesteś wielki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz