Przejdź do głównej zawartości

Wołanie o pokój, przyłącz się

Na świecie jak wiadomo dzieje się źle i coraz gorzej.
Dlaczego?
Czy to wina okrutnego Boga, który z nas drwi i się nami bawi, jak chcą niektórzy?
Czy to wina ludzkiej głupoty, nieczułości, braku współczucia, bezmyślności...każdy doda, co będzie chciał.


Ja osobiście uważam, że to ta druga opcja jest powodem całego tego bagna, które nas otacza.
Nic jednak nie jest stracone, jeśli się opamiętamy i zaczniemy żyć według sumienia, jeśli zaczniemy zwracać uwagę i dbać jedni o drugich.
Kiedy zaczniemy się modlić.

Może już wiecie, a może nie, dlatego właśnie dzisiaj piszę, że papież Franciszek prosi wszystkich - chrześcijan i niechrześcijan o pomoc w przywróceniu pokoju na świecie





„Niech wołanie o POKÓJ
wzniesie się głośno,
aby dotarło do serc
wszystkich ludzi i aby wszyscy złożyli broń i pozwolili,
by kierowało nimi
pragnienie pokoju.



Dlatego, bracia i siostry, postanowiłem ogłosić w całym Kościele
7 WRZEŚNIA,
WIGILIĘ ŚWIĘTA NARODZENIA MARYI,
KRÓLOWEJ POKOJU,
dniem POSTU i MODLITWY w intencji pokoju w Syrii,
na Bliskim Wschodzie i na całym świecie,
i także zapraszam, aby przyłączyli się do tej inicjatywy,
w sposób, jaki uznają za najbardziej odpowiedni,
bracia chrześcijanie niekatolicy, osoby wyznające inne religie
oraz ludzie dobrej woli.

Prośmy Maryję, aby pomagała nam odpowiadać na przemoc,
na konflikt i na wojnę siłą dialogu, pojednania i miłości.
Ona jest Matką:
niech Ona pomoże nam znaleźć pokój;
wszyscy jesteśmy Jej dziećmi!
Pomóż nam Maryjo, przezwyciężyć tę trudną chwilę
i zaangażować się w budowanie każdego dnia
i w każdym środowisku
autentycznej kultury spotkania i pokoju.

Maryjo, Królowo Pokoju, módl się za nami!”

Franciszek, Papież
Przyłączmy się. Mamy najlepszą okazję do tego, żeby się przekonać o sile modlitwy i żeby przekonać innych, że ma ona wielką moc i żeby przede wszystkim uratować setki, tysiące, a może i więcej istnień ludzkich.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Adwent 2021

Różne są sposoby na życie Czasem uświadomione, czasem nie. Nie mam na myśli drogi zawodowej, pasji, uzdolnień, ale stosunek do spraw, do codzienności, do wyzwań, kłopotów i radości. To widać w ostatnim czasie szczególnie wyraźnie i mocno. Jedni z zapartym tchem śledzą bieżące doniesienia, stresują się, starają się ustosunkować, wyrazić swoje zdanie. Inni mają potrzebę ciągłej walki. Protestują, nawołują: obudź się narodzie, poszukują, wyszukują wciąż nowych dowodów na potwierdzenie swoich racji i teorii. Inni nie chcą wiedzieć nic. Odcinają się zupełnie i starają się żyć we własnym świecie. Jeszcze inni zupełnie tracą nadzieję. Niektórzy popełniają samobójstwa. Są tacy, którzy biorą sprawy w swoje ręce i zabezpieczają się na wypadek. Wszelki wypadek. Robią zapasy, gromadzą broń, budują schrony dla swojej rodziny. I są tacy, którzy zawierzają siebie i wszystkie swoje i nie tylko swoje sprawy Bogu. Modlą się, przystępują do sakramentów. To wszystko zawsze istniało, ale w czasach, kiedy ż...

Przez historię Abigail do Pisma Świętego

Przeczytałam książkę, która opowiada historię Abigail, jednej z żon króla Dawida. Zabierałam się do niej z pewną obawą - myślałam, że będzie to pozycja, nazwijmy to, propagandowa. Rzecz, której nie da się po prostu czytać. To książka pożyczona przez koleżankę, której pewnego razu zwierzyłam się, że mam kłopot z czytaniem Pisma Świętego, a bardzo chciałabym to robić. Powiedziała: przyniosę ci coś, co powinno ci pomóc. I nie myliła się.

Kościół to my. Pamiętacie?

foto: Elfin Czy wszyscy już zapomnieliśmy o tym? Przeczytałam wczoraj artykuł Pawła Lisickiego " Europa nie jest drugim Rzymem ". Zanim poczytacie dalej, co chcę powiedzieć, przeczytajcie go. Nie jest długi. Nie napawa optymizmem, bo też sytuacja, w jakiej jesteśmy, nie nastraja do optymizmu. Bardziej chyba jednak od wymowy samego artykułu powaliły mnie niektóre komentarze.