Przejdź do głównej zawartości

Co to jest grzech pierworodny

foto: RAWKU5
Takie pytanie zadał mi niedawno kolega.
Odpowiedziałam mu swoimi słowami, choć pewnie nie do końca precyzyjnie, że jest to pewnego rodzaju spadek po pierwszych Rodzicach.

Ewa podała Adamowi do zjedzenia jabłko z drzewa poznania dobrego i złego, z którego Bóg zakazał im zjadać owoce.
Bóg ich ukarał wypędzając z raju i obarczył ich grzechem wszystkie kolejne ludzkie pokolenia.
Później dał ludziom sakrament chrztu, żeby ochronić ich choć trochę przed zakusami szatana, bo ludzi wciąż kocha.

Później zesłał na ziemię swojego Syna, który umarł na krzyżu, żeby ten grzech i wszystkie następne przeszłe i przyszłe grzechy odkupić.

???

Kolega nie zrozumiał, uśmiechnął się i spojrzał na mnie jakoś tak, powiedzmy, dziwnie.

Nie on jeden tego nie rozumie.
Chyba każdemu z nas i temu wierzącemu i temu, który nie wierzy zdarzyło się pomyśleć:
dlaczego do cholery muszę cierpieć z powodu tego, że jakaś baba nie posłuchała, a facet dał się skusić?
Co znowu takiego zrobili?

Niby nic. Bóg przecież mógł wybaczyć ten jeden raz, dać druga szansę.
Może mógł?
A może chciał, żebyśmy byli idealni?


Nie wiemy co myślał Bóg.
Ukarał pierwszych rodziców, ukarał wszystkich ludzi.
A jednocześnie nas nie zostawił, dał szansę i wciąż podaje nam rękę.
Możemy się ratować, mamy szansę, nic jeszcze nie jest stracone, drzwi wciąż są otwarte

Wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni.
Dobro, które czynimy przechodzi na innych, ma wpływ na innych ludzi bezpośrednio, ale i pośrednio.
Podobnie ma się sprawa ze złem, tyle, że zło jest bardziej widoczne i robi tak duże spustoszenie, że często trudno żyć dalej.

Dlatego cierpimy z powodu grzechu pierwszych rodziców.
Bo tak postanowił Bóg.
Jesteśmy Jego dziełem, od Niego zależymy, dzięki Niemu mamy wszystko.
Są na świecie sprawy, na które nie mamy żadnego wpływu i na to właśnie nie mamy wpływu.
W to można tylko uwierzyć, albo nie.
Zrozumieć nie można.

Mamy za to wpływ na coś innego.
Na własne życie i przez nasze życie na życie ludzi obok  nas.
Mamy szansę wrócić do Raju.

Dlatego czasem, często, zamiast roztrząsać różne po co, dlaczego, z jakiego powodu, co powiedział ksiądz Lemański i czy rację ma on czy biskup Hoser...
Zamiast podpisywać, albo sprzeciwiać się deklaracjom wiary takim czy innym, żyjmy zgodnie z zasadami naszej wiary.
Poczytajmy Pismo, pomódlmy się, podajmy komuś rękę, stańmy obok niego w nieszczęściu, posłuchajmy, kiedy chce się wygadać.

Tyle mamy możliwości, żeby naprawić ten pierwszy, "głupi" grzech.


Komentarze

  1. Blog do obserwowanych, tymczasem zapraszam na moje blogi

    niedoskonaloscwdoskonalosci.blogspot.com
    blogartysty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Adwent 2021

Różne są sposoby na życie Czasem uświadomione, czasem nie. Nie mam na myśli drogi zawodowej, pasji, uzdolnień, ale stosunek do spraw, do codzienności, do wyzwań, kłopotów i radości. To widać w ostatnim czasie szczególnie wyraźnie i mocno. Jedni z zapartym tchem śledzą bieżące doniesienia, stresują się, starają się ustosunkować, wyrazić swoje zdanie. Inni mają potrzebę ciągłej walki. Protestują, nawołują: obudź się narodzie, poszukują, wyszukują wciąż nowych dowodów na potwierdzenie swoich racji i teorii. Inni nie chcą wiedzieć nic. Odcinają się zupełnie i starają się żyć we własnym świecie. Jeszcze inni zupełnie tracą nadzieję. Niektórzy popełniają samobójstwa. Są tacy, którzy biorą sprawy w swoje ręce i zabezpieczają się na wypadek. Wszelki wypadek. Robią zapasy, gromadzą broń, budują schrony dla swojej rodziny. I są tacy, którzy zawierzają siebie i wszystkie swoje i nie tylko swoje sprawy Bogu. Modlą się, przystępują do sakramentów. To wszystko zawsze istniało, ale w czasach, kiedy ż...

Przez historię Abigail do Pisma Świętego

Przeczytałam książkę, która opowiada historię Abigail, jednej z żon króla Dawida. Zabierałam się do niej z pewną obawą - myślałam, że będzie to pozycja, nazwijmy to, propagandowa. Rzecz, której nie da się po prostu czytać. To książka pożyczona przez koleżankę, której pewnego razu zwierzyłam się, że mam kłopot z czytaniem Pisma Świętego, a bardzo chciałabym to robić. Powiedziała: przyniosę ci coś, co powinno ci pomóc. I nie myliła się.

Kościół to my. Pamiętacie?

foto: Elfin Czy wszyscy już zapomnieliśmy o tym? Przeczytałam wczoraj artykuł Pawła Lisickiego " Europa nie jest drugim Rzymem ". Zanim poczytacie dalej, co chcę powiedzieć, przeczytajcie go. Nie jest długi. Nie napawa optymizmem, bo też sytuacja, w jakiej jesteśmy, nie nastraja do optymizmu. Bardziej chyba jednak od wymowy samego artykułu powaliły mnie niektóre komentarze.