Przejdź do głównej zawartości

Przez historię Abigail do Pisma Świętego

Przeczytałam książkę, która opowiada historię Abigail, jednej z żon króla Dawida.
Zabierałam się do niej z pewną obawą - myślałam, że będzie to pozycja, nazwijmy to, propagandowa. Rzecz, której nie da się po prostu czytać.

To książka pożyczona przez koleżankę, której pewnego razu zwierzyłam się, że mam kłopot z czytaniem Pisma Świętego, a bardzo chciałabym to robić.
Powiedziała: przyniosę ci coś, co powinno ci pomóc.
I nie myliła się.

Uważam, że taka książka to świetny pomysł i kawał  dobrej roboty.
Po jej przeczytaniu zmierzyłam się z tekstem z Pisma i dzięki książce popatrzyłam na niego w inny sposób.
Pomimo języka, obcego nam dzisiaj i trudnego momentami do zrozumienia, zobaczyłam ludzi i ich historie.
Zobaczyłam ludzi w konkretnych sytuacjach, ludzi, którzy muszą mierzyć się z tym, co stawia przed nimi Bóg.
Muszą mierzyć się ze swoimi słabościami i wątpliwościami, własną pychą, strachem i złością.

Zobaczyłam ludzi, którzy zawierzają się Bogu całkowicie, którzy wszystko Mu oddają, bez względu na to, co ich spotyka..
Nareszcie zobaczyłam ludzi z krwi i kości, którzy jednocześnie cali są dla Boga.
I to się jakoś nie wyklucza.

Mam nadzieję, że teraz będzie mi łatwiej.
A jakby co, to mam do poczytania jeszcze "Rut - opowieść o miłości"

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Adwent 2021

Różne są sposoby na życie Czasem uświadomione, czasem nie. Nie mam na myśli drogi zawodowej, pasji, uzdolnień, ale stosunek do spraw, do codzienności, do wyzwań, kłopotów i radości. To widać w ostatnim czasie szczególnie wyraźnie i mocno. Jedni z zapartym tchem śledzą bieżące doniesienia, stresują się, starają się ustosunkować, wyrazić swoje zdanie. Inni mają potrzebę ciągłej walki. Protestują, nawołują: obudź się narodzie, poszukują, wyszukują wciąż nowych dowodów na potwierdzenie swoich racji i teorii. Inni nie chcą wiedzieć nic. Odcinają się zupełnie i starają się żyć we własnym świecie. Jeszcze inni zupełnie tracą nadzieję. Niektórzy popełniają samobójstwa. Są tacy, którzy biorą sprawy w swoje ręce i zabezpieczają się na wypadek. Wszelki wypadek. Robią zapasy, gromadzą broń, budują schrony dla swojej rodziny. I są tacy, którzy zawierzają siebie i wszystkie swoje i nie tylko swoje sprawy Bogu. Modlą się, przystępują do sakramentów. To wszystko zawsze istniało, ale w czasach, kiedy ż...

Kościół to my. Pamiętacie?

foto: Elfin Czy wszyscy już zapomnieliśmy o tym? Przeczytałam wczoraj artykuł Pawła Lisickiego " Europa nie jest drugim Rzymem ". Zanim poczytacie dalej, co chcę powiedzieć, przeczytajcie go. Nie jest długi. Nie napawa optymizmem, bo też sytuacja, w jakiej jesteśmy, nie nastraja do optymizmu. Bardziej chyba jednak od wymowy samego artykułu powaliły mnie niektóre komentarze.