czwartek, 28 czerwca 2012

Modlitwa - moja rozmowa z Bogiem

Święta / Christmas
 Arkadiusz Sikorski vel ArakuS


Mam pewien problem z tym tematem.

Bo modlitwa jest w moim życiu sprawą niezwykle ważną, a jednak wciąż biję się z myślami i nie wiem czy ktoś, kto nie idzie w ciszy do swojego kącika, żeby porozmawiać z Panem Bogiem, w ogóle powinien zabierać głos w tej sprawie.
Ponieważ jednak założyłam ten blog po to, żeby między innymi, rozprawiać się ze swoimi wątpliwościami, spróbuję się z tym tematem zmierzyć.


Modlę się prawie zawsze.

Rano, kiedy wstaję, kiedy jadę samochodem, modlę się wieczorem.
Kiedy zabieram się do trudnego zadania, kiedy chorujemy i kiedy zdrowiejemy.
Modlę się, kiedy brakuje mi cierpliwości do dzieci. Modlę się, kiedy nie wiem co robić i kiedy coś mi się udaje. Proszę, dziękuję, pytam, bywa, że mam pretensje.
Od roku codziennie staram się odmawiać dziesiątkę różańca, bo należę, do Róży Różańcowej ( wcześniej nigdy bym nie pomyślała, że mogę się na to zdecydować - bo to obciach).
Naprawdę prawie cały czas rozmawiam z Bogiem w mojej głowie, nic bez Niego nie robię.

Dlaczego w takim razie mam wątpliwości? Dlaczego miewam wyrzuty sumienia? Dlaczego myślę, że nie jestem w porządku wobec Boga?

Bo nie jestem.

"Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie" (Mt 6,6).
 

Nie jestem w porządku także wobec siebie.
Dlaczego?

Modlitwa jest mi potrzebna jak powietrze

Ono jest wszędzie i oddycham nim zupełnie bezwiednie, a jednak przynajmniej od czasu do czasu dobrze jest usiąść sobie w spokoju i podelektować się, uspokoić oddech, napełnić płuca do dna.
No właśnie.

Żyję w pędzie. Mam tak wiele obowiązków, że zdarza się, że sypiam 3 godziny na dobę. Staram się sprostać wszystkiemu. Kiedy późno, nocą klękam, żeby pomodlić się jak Pan Bóg przykazał, zdarza się, że zasypiam.
Co robić? Staram się  w jakiś sposób lepiej zapanować nad swoim czasem, ale jak na razie efekty są mizerne.
Dlatego mając do wyboru: nie modlić się wcale, albo modlić się tak, jak się modlę, po prostu się modlę.
"Grzechem jest zapominanie o modlitwie, jeżeli wynika ono z lekceważenia. Natomiast gdy zdarzy się, że nawał prac koniecznych i wykonywanych z miłości do bliźniego nie pozwala na dłuższą modlitwę, należy w myślach ofiarować cały dzień Bogu i pozostać spokojnym, że Bóg przyjmie nasz trud jako modlitwę."

Trochę martwi mnie to "...gdy zdarzy się...", dlatego tak w każdej chwili staram się rozmawiać z Bogiem.
A propos tego, o czym tu piszę, znalazłam książkę

Dopiero zamierzam ją przeczytać, więc nic na jej temat nie wiem, ale tytuł i kilka recenzji, które znalazłam są bardzo zachęcające.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz