Przejdź do głównej zawartości

Mój kolejny Adwent

fot: huhu
Ile Adwentów już przeżyłam w swoim życiu?
Ile razy miałam szczerą chęć przygotowania się wewnętrznego na narodziny Pana Jezusa i ile razy mi się to nie udało?
I co właściwie mi przeszkadzało? Nadmiar pracy, nadmiar obowiązków, brak wewnętrznej dyscypliny, nadmiar innych, dodatkowych zajęć?


Tak naprawdę wszystko po trochę. Tylko czy to może być wytłumaczenie?
Uważam, że nie, a jednak mija jeden Adwent za drugim, a ja nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić.
I zazdroszczę tym, którzy byli przed nami tego, że mieli czas.
Ja go wciąż nie mam, być może coś robię nie tak.

Co mogę zrobić?
No, modlę się. Na razie o to, żeby udało mi się przeżyć ten czas tak, żeby móc choć na moment się zatrzymać. I poczuć, uświadomić sobie, że to już, za chwilę Bóg - Człowiek znowu przybędzie, żeby dać wszystkim kolejną szansę.

Dawniej, czasami w okolicy Wielkanocy, ale i przed Bożym Narodzeniem też mi się zdarzało, że idąc ulicami i patrząc na ludzi, myślałam: czy Wy wiecie, co się za chwilę stanie? Czy Wy wiecie jakie to ważne, dlaczego tak się zachowujecie?

Mam to uczucie gdzieś głęboko w duszy. Próbuję nie zapomnieć. Chcę to czuć i chcę być gotowa.
Proszę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Adwent 2021

Różne są sposoby na życie Czasem uświadomione, czasem nie. Nie mam na myśli drogi zawodowej, pasji, uzdolnień, ale stosunek do spraw, do codzienności, do wyzwań, kłopotów i radości. To widać w ostatnim czasie szczególnie wyraźnie i mocno. Jedni z zapartym tchem śledzą bieżące doniesienia, stresują się, starają się ustosunkować, wyrazić swoje zdanie. Inni mają potrzebę ciągłej walki. Protestują, nawołują: obudź się narodzie, poszukują, wyszukują wciąż nowych dowodów na potwierdzenie swoich racji i teorii. Inni nie chcą wiedzieć nic. Odcinają się zupełnie i starają się żyć we własnym świecie. Jeszcze inni zupełnie tracą nadzieję. Niektórzy popełniają samobójstwa. Są tacy, którzy biorą sprawy w swoje ręce i zabezpieczają się na wypadek. Wszelki wypadek. Robią zapasy, gromadzą broń, budują schrony dla swojej rodziny. I są tacy, którzy zawierzają siebie i wszystkie swoje i nie tylko swoje sprawy Bogu. Modlą się, przystępują do sakramentów. To wszystko zawsze istniało, ale w czasach, kiedy ż...

Przez historię Abigail do Pisma Świętego

Przeczytałam książkę, która opowiada historię Abigail, jednej z żon króla Dawida. Zabierałam się do niej z pewną obawą - myślałam, że będzie to pozycja, nazwijmy to, propagandowa. Rzecz, której nie da się po prostu czytać. To książka pożyczona przez koleżankę, której pewnego razu zwierzyłam się, że mam kłopot z czytaniem Pisma Świętego, a bardzo chciałabym to robić. Powiedziała: przyniosę ci coś, co powinno ci pomóc. I nie myliła się.

Kościół to my. Pamiętacie?

foto: Elfin Czy wszyscy już zapomnieliśmy o tym? Przeczytałam wczoraj artykuł Pawła Lisickiego " Europa nie jest drugim Rzymem ". Zanim poczytacie dalej, co chcę powiedzieć, przeczytajcie go. Nie jest długi. Nie napawa optymizmem, bo też sytuacja, w jakiej jesteśmy, nie nastraja do optymizmu. Bardziej chyba jednak od wymowy samego artykułu powaliły mnie niektóre komentarze.