Przejdź do głównej zawartości

"Somewhere the rainbow"

fot: bertvthul
Pewnie jeszcze wszyscy pamiętamy wydarzenia z 11 listopada z Warszawy.
Myślę oczywiście o wydarzeniach związanych z tęczą na Placu Zbawiciela.
Została spalona, nie pierwszy raz zresztą.
Dlaczego tak się stało?
Bo tęcza z Placu Zbawiciela utożsamiana jest z ruchem gejowskim.



Co ta tęcza w sobie ma?


Nie pamiętam czy już coś na ten temat tutaj pisałam, ale przeczytałam, że autorka tęczy, Julita Wójcik "niejednokrotnie podkreślała w rozmowach i wywiadach, że "Tęcza" nigdy nie miała być zaangażowana społecznie czy politycznie. Autorka zakładała całkowite odcięcie od jakichkolwiek narzuconych znaczeń. Instalacja ma po prostu nieść pozytywne skojarzenia." (cytat pochodzi ze strony puszka.waw.pl)

Stało się inaczej. Nie wiem dlaczego, bo nie śledziłam wydarzeń, przedstawiciele środowiska homoseksualistów uznali ją za swoją, a reszta, czyli heteroseksualiści uznali, że homoseksualiści ją sobie przywłaszczyli.
Nie wiem czy było to jakieś zamierzone działanie z którejś strony.
W każdym razie tęcza jest co jakiś czas niszczona, potem odbywają się  ostentacyjne demonstracje mające na celu jej obronę, odnowę, jak ta ostatnia, kiedy to mnóstwo ludzi pojawiło się, żeby wetknąć swój kwiat w instalację.

Jednym słowem ciągłe zamieszanie. I coś, co w zamyśle miało być symbolem piękna, spokoju i pojednania stało się kością niezgody.

Czyja jest tęcza?


Czy tęcza do kogoś należy? Myślę tutaj o symbolu.
Sądzę, że jednocześnie do nikogo i do wszystkich.

W starych religiach była symbolem łączności między bogami i ludźmi.
W chrześcijaństwie i w judaizmie jest symbolem przymierza zawartego przez Boga z Noem.
Coś pewnie też znaczy dla twórców i miłośników muzyki i kultury reagge. Noszą te niesamowicie kolorowe berety, chusty i inne części garderoby.
Przepraszam, ale tu nie jestem zorientowana, tak się tylko domyślam.
Wszystkie dzieci ją uwielbiają.
Zawsze, kiedy tylko się pojawi wzbudza zachwyt w każdym, komu uda się ją dostrzec.
Czym jest dla środowiska homoseksualistów? Nie do końca wiem, ale na pewno pozytywnym symbolem.

O co więc tyle kłótni?


Mam wrażenie, że my wszyscy dajemy się strasznie manipulować.
Taka sytuacja: rozmowa z proboszczem budującego się kościoła, który ma w projekcie na fasadzie wbudowaną właśnie tęczę.
Ktoś pyta: dlaczego tęcza, przecież tak źle się kojarzy.
Ksiądz na to: zastanawialiśmy się właśnie, bo były te złe skojarzenia, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się ją zostawić.
Nawet ksiądz, specjalista w temacie, ma kłopot.

Dla nas tęcza jest ważna i nie zapominajmy o tym,  nie odmawiajmy też prawa do niej innym.

Wydaje mi się jednak, że my sami, chrześcijanie, musimy nareszcie być bardziej świadomi.
Bo nasza niewiedza, letniość i nijakość powodują, że środowiska dobrze zorganizowane, a takim środowiskiem jest czy zaczyna być środowisko homoseksualistów, mogą zrobić co chcą i zaczynają nam też wmawiać, co chcą.
I nie chodzi mi wcale o żadne akcje bardziej lub mniej spektakularne.
Chodzi mi o wyrazistość, wyrozumiałość, życzliwość, uśmiech, a jednocześnie wierność.

To jest możliwe.
Najlepszym przykładem dzisiaj jest nasz papież Franciszek ( takim samym był zresztą nasz papież Jan Paweł II).







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Adwent 2021

Różne są sposoby na życie Czasem uświadomione, czasem nie. Nie mam na myśli drogi zawodowej, pasji, uzdolnień, ale stosunek do spraw, do codzienności, do wyzwań, kłopotów i radości. To widać w ostatnim czasie szczególnie wyraźnie i mocno. Jedni z zapartym tchem śledzą bieżące doniesienia, stresują się, starają się ustosunkować, wyrazić swoje zdanie. Inni mają potrzebę ciągłej walki. Protestują, nawołują: obudź się narodzie, poszukują, wyszukują wciąż nowych dowodów na potwierdzenie swoich racji i teorii. Inni nie chcą wiedzieć nic. Odcinają się zupełnie i starają się żyć we własnym świecie. Jeszcze inni zupełnie tracą nadzieję. Niektórzy popełniają samobójstwa. Są tacy, którzy biorą sprawy w swoje ręce i zabezpieczają się na wypadek. Wszelki wypadek. Robią zapasy, gromadzą broń, budują schrony dla swojej rodziny. I są tacy, którzy zawierzają siebie i wszystkie swoje i nie tylko swoje sprawy Bogu. Modlą się, przystępują do sakramentów. To wszystko zawsze istniało, ale w czasach, kiedy ż...

Przez historię Abigail do Pisma Świętego

Przeczytałam książkę, która opowiada historię Abigail, jednej z żon króla Dawida. Zabierałam się do niej z pewną obawą - myślałam, że będzie to pozycja, nazwijmy to, propagandowa. Rzecz, której nie da się po prostu czytać. To książka pożyczona przez koleżankę, której pewnego razu zwierzyłam się, że mam kłopot z czytaniem Pisma Świętego, a bardzo chciałabym to robić. Powiedziała: przyniosę ci coś, co powinno ci pomóc. I nie myliła się.

Kościół to my. Pamiętacie?

foto: Elfin Czy wszyscy już zapomnieliśmy o tym? Przeczytałam wczoraj artykuł Pawła Lisickiego " Europa nie jest drugim Rzymem ". Zanim poczytacie dalej, co chcę powiedzieć, przeczytajcie go. Nie jest długi. Nie napawa optymizmem, bo też sytuacja, w jakiej jesteśmy, nie nastraja do optymizmu. Bardziej chyba jednak od wymowy samego artykułu powaliły mnie niektóre komentarze.