Przejdź do głównej zawartości

Nie jesteśmy Hatifnatami

Na pewno niejednemu z nas zdarza się usłyszeć:
no i gdzie jest ten Twój Bóg,
albo,
jak Bóg może do czegoś takiego dopuścić,
albo
ten Wasz Bóg musi być okrutnym Bogiem, skoro pozwala na coś takiego.

Zwykle te słowa pojawiają się w obliczu jakiś
  • ekstremalnych klęsk żywiołowych, 
  • wojny, w której giną niewinni ludzie - kobiety, dzieci, 
  • kiedy dochodzi do jakiejś okrutnej zbrodni, 
  • kiedy zostaje ujawniony kolejny ksiądz - pedofil, 
  • albo dziecko popełnia samobójstwo.


Na pewno niejednemu z nas wierzących zdarzyło się pomyśleć: Boże, dlaczego to się dzieje, dlaczego na to pozwalasz?

Ostatnio czytałam dzieciom "Opowiadana z Doliny Muminków".
Jest tam taka historia o Hatifnatach, takich dziwnych stworkach, które wędrują wciąż przed siebie, jakby w pogoni za czymś.
Za czym, długo nie wiadomo.
Hatifnaci niczego nie odczuwają - ani radości, ani złości, ani współczucia, ani  miłości, nie zaprzyjaźniają się z nikim.
Ożywiają się tylko podczas burzy, elektryczność powstała podczas wyładowań atmosferycznych, dodaje im energii.

Kiedy czytałam tę historię, przyszły mi do głowy właśnie te wszystkie zarzuty wobec Boga, które często słyszę.
Takie skojarzenie, że gdyby było tak, że Bóg reaguje na każde zło, tak jakby tego chcieli niektórzy, to bylibyśmy jak ci Hatifnatowie z bajki.
Bezwolni, bezduszni, otępiali.
Wszystko działo by się obok nas i praktycznie bez nas.

A przecież mamy wolną wolę, mamy sumienie i serce i rozum.
Mamy możliwość często przeciwstawienia się złu, a jednak tego nie robimy.
Nie zmieniamy świata na lepsze z własnej woli, nie z powodu kaprysu Boga.

"Żeby nigdy nie móc się cieszyć lub rozczarować...Nigdy nikogo nie kochać, nie móc się rozgniewać na tego kogoś, a potem mu przebaczyć. Nie móc spać, ani marznąć, nigdy się nie mylić, nie mieć bólów brzucha i potem wyzdrowieć, nie obchodzić urodzin, nie pić piwa i nigdy nie mieć nieczystego sumienia...To wszystko jest straszne!"
Tak pomyślał Tatuś Muminka i uciekł ze świata Hatifnatów.

Jak też bym nie chciała żyć w takim świecie. A Wy?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Adwent 2021

Różne są sposoby na życie Czasem uświadomione, czasem nie. Nie mam na myśli drogi zawodowej, pasji, uzdolnień, ale stosunek do spraw, do codzienności, do wyzwań, kłopotów i radości. To widać w ostatnim czasie szczególnie wyraźnie i mocno. Jedni z zapartym tchem śledzą bieżące doniesienia, stresują się, starają się ustosunkować, wyrazić swoje zdanie. Inni mają potrzebę ciągłej walki. Protestują, nawołują: obudź się narodzie, poszukują, wyszukują wciąż nowych dowodów na potwierdzenie swoich racji i teorii. Inni nie chcą wiedzieć nic. Odcinają się zupełnie i starają się żyć we własnym świecie. Jeszcze inni zupełnie tracą nadzieję. Niektórzy popełniają samobójstwa. Są tacy, którzy biorą sprawy w swoje ręce i zabezpieczają się na wypadek. Wszelki wypadek. Robią zapasy, gromadzą broń, budują schrony dla swojej rodziny. I są tacy, którzy zawierzają siebie i wszystkie swoje i nie tylko swoje sprawy Bogu. Modlą się, przystępują do sakramentów. To wszystko zawsze istniało, ale w czasach, kiedy ż...

Przez historię Abigail do Pisma Świętego

Przeczytałam książkę, która opowiada historię Abigail, jednej z żon króla Dawida. Zabierałam się do niej z pewną obawą - myślałam, że będzie to pozycja, nazwijmy to, propagandowa. Rzecz, której nie da się po prostu czytać. To książka pożyczona przez koleżankę, której pewnego razu zwierzyłam się, że mam kłopot z czytaniem Pisma Świętego, a bardzo chciałabym to robić. Powiedziała: przyniosę ci coś, co powinno ci pomóc. I nie myliła się.

Kościół to my. Pamiętacie?

foto: Elfin Czy wszyscy już zapomnieliśmy o tym? Przeczytałam wczoraj artykuł Pawła Lisickiego " Europa nie jest drugim Rzymem ". Zanim poczytacie dalej, co chcę powiedzieć, przeczytajcie go. Nie jest długi. Nie napawa optymizmem, bo też sytuacja, w jakiej jesteśmy, nie nastraja do optymizmu. Bardziej chyba jednak od wymowy samego artykułu powaliły mnie niektóre komentarze.