Przejdź do głównej zawartości

Empatia - szkoda, że wielu nie wie co to takiego

fot. creationc 
Dzisiaj temat taki trochę odbiegający od tematyki tego bloga. Chociaż może jednak nie do końca?

Czym jest empatia?
Taki opis można znaleźć w Wikipedii:
Empatia to umiejętność zrozumienia innych ludzi oraz zdolność współodczuwania z nimi ich uczuć i emocji. Jest to dar wczuwania się w sytuację innych ludzi i zrozumienia motywów nimi kierujących, jako źródeł ich decyzji i postaw. Empatia jest podstawową cechą umożliwiającą prawidłowy dialog zarówno na płaszczyźnie interpersonalnej jak i ogólnospołecznej. Brak empatii u spierających się oponentów powoduje polaryzację stanowisk oraz ich zaostrzenie do stopnia uniemożliwiającego rozwiązanie konfliktu w sposób inny niż siłowy. Zdolność odczuwania empatycznego, jako podstawa zrozumienia oponentów jest wstępem do wybaczenia. Osoby empatyczne dzięki znakomitemu wczuciu się w sytuację i psychikę innych stron mają zdolność rozwiązywania konfliktów, w związku z czym często pełnią rolę mediatorów.
Osoby pozbawione zdolności do empatii są bardzo agresywne, o silnej osobowości, narzucające swą wolę i wizję świata, nie znoszące sprzeciwu, nie uznające argumentów innych stron, nie dopuszczające do swojej świadomości możliwości własnej pomyłki lub błędu, wysoce konfliktowe, bezkompromisowe."
Mój dzisiejszy wpis jest reakcją na artykuł, na który natknęłam się w wp.pl. Dokładnie jest to cytat z Gazety Polskiej.

Samotnej matce odebrano troje dzieci w wieku 7, 13 i 14 lat i umieszczono w placówce interwencyjnej. Wobec mamy wszczęto postępowanie, które ma na celu ograniczyć jej władzę rodzicielską.
Dlaczego? Gazeta podaje, że powodem tej sytuacji jest według sądu bieda, bałagan w domu, brak drugiego śniadania, brak piórnika jednego z chłopców...
Kurator, który opiekował się rodziną twierdzi, że według badań lekarskich dzieci były w dobrym stanie, jedzenie w lodówce, a mama, jak potrafiła, dawała sobie radę.

Artykuł jest króciutki można go przeczytać TUTAJ. Wynika z niego tylko tyle, ile napisałam. Nic ponadto.
Nie wiemy:

  • czy ta mama pracuje
  • czy sama wychowuje dzieci
  • dlaczego ma kuratora
  • jaka jest
  • czy to rodzina patologiczna czy nie


Wiemy tylko tyle, że sąd zabrał matce dzieci nie wysłuchawszy ani jej argumentów, ani argumentów kuratora, no i oczywiście dzieci też nie.

Dlaczego w tytule umieściłam empatię?


Z powodu komentarzy do tego artykułu.
Jak to w Internecie, wszyscy są bezkompromisowi, choć w realnym życiu trudno jakoś dopatrzyć się takiej bezkompromisowości w działaniach i opiniach większości ludzi.

Zasadniczo komentujący dzielą się na dwie grupy:

  • oburzonych na państwo, sądy, urzędników i czasem nawołujących do buntu
  • popierających tę i podobne decyzje i wygłaszających podobne do tej opinie:


" Jeśli się płodzi trójkę dzieci to trzeba mieć za co je wykarmić. W takim przypadku bieda powinna być karana jako przestępstwo popełnione przez zaniechanie. Obowiązkiem rodzica jest łożyć na dziecko w ilości  wystarczającej na jego rozwój. Jeśli z tego obowiązku się nie wywiązuje dzieci takiemu nieudacznikowi powinny zostać odebrane a on sam wysłany do obozu pracy gdzie pod przymusem zarobiłby na utrzymanie swoich pociech, jak dobrowolnie na wolności wolał kasę przepić."

Jest tego znacznie więcej - trudno i strasznie przykro to czytać.


Jakie to przestępstwo: wyciąganie pochopnych wniosków i brak empatii?


Nasze niezwykle "tolerancyjne" społeczeństwo w osobach komentatorów, wszystkich, którzy mają więcej niż jedno dziecko i/lub słabo sobie radzą w życiu z różnych powodów, wkłada do jednego wora z napisem: PATOLOGIA I NIERÓBSTWO.

Dlaczego?
  • Czy tak doskonale radzą sobie w swoim świecie, że nie wyobrażają sobie, że można nie dawać sobie rady?
  • Czy nie widzą wokół siebie ludzi, którzy choć nie piją, choć kochają swoje dzieci i robią, co mogą jakoś sobie nie radzą?
  • Czy nie dostrzegają, że ludzie są tak różni, że mając wszyscy te same "narzędzia": rozum, serce, wolę, ciało radzą sobie zupełnie inaczej?
  • Czy nie zdają sobie sprawy z tego, że nie każdy ma takie same szanse na starcie. Łatwo powiedzieć: trzeba było się uczyć - nie każdy miał ku temu sposobność z takich czy innych powodów.
  • Czy nie zdają sobie sprawy z tego, że może im się kiedyś powinąć noga i mimo dzisiejszej pewności siebie, mogą stracić pieniądze, pozycję, szacunek innych  czy dach nad głową?

Smutne wnioski


Jestem z natury optymistką, także dzięki tej wierze, którą mnie obdarował Bóg, ale po takiej lekturze jestem naprawdę bliska załamania.
Mnie też wkurza ten durnowaty system, w którym my jako społeczeństwo musimy płacić na utrzymanie pijaków, nierobów, ludzi, którzy wykorzystują dzieci do wyłudzania pieniędzy z opieki społecznej itd.

Jak można jednak wygłaszać tak straszne opinie, kiedy nic nie wiadomo na temat rzeczywistych przyczyn tej konkretnej sytuacji?
Czy trudno jest sobie wyobrazić, co przeżywają te biedne dzieci, już przecież w pełni świadome? Co przeżywa ich mama ( ja zakładam, że to Mama)?
Czy ci ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że dom, mama, rodzice są zawsze w życiu dziecka najważniejsze? Może nie być wielu rzeczy, których się oczywiście bardzo pragnie, ale miłość, poczucie bezpieczenstwa u boku rodziców są zawsze najważniejsze.

Jak wychowywały się całe pokolenia przed nami?
W dobrobycie?
Czy to on jest wyznacznikiem człowieczeństwa?

Smutne. Smutny jest ten obraz, który wyłania się z komentarzy pod artykułem.
Jak to się ma do naszego społeczeństwa chrześcijańskiego, do milionów zbieranych co rok przez Jurka Owsiaka, do Solidarności, do pokolenia JPII, do tolerancji dla wszelkiego rodzaju odmienności w obliczu takiego braku współczucia dla biednych, pewnie pokrzywdzonych ludzi?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Adwent 2021

Różne są sposoby na życie Czasem uświadomione, czasem nie. Nie mam na myśli drogi zawodowej, pasji, uzdolnień, ale stosunek do spraw, do codzienności, do wyzwań, kłopotów i radości. To widać w ostatnim czasie szczególnie wyraźnie i mocno. Jedni z zapartym tchem śledzą bieżące doniesienia, stresują się, starają się ustosunkować, wyrazić swoje zdanie. Inni mają potrzebę ciągłej walki. Protestują, nawołują: obudź się narodzie, poszukują, wyszukują wciąż nowych dowodów na potwierdzenie swoich racji i teorii. Inni nie chcą wiedzieć nic. Odcinają się zupełnie i starają się żyć we własnym świecie. Jeszcze inni zupełnie tracą nadzieję. Niektórzy popełniają samobójstwa. Są tacy, którzy biorą sprawy w swoje ręce i zabezpieczają się na wypadek. Wszelki wypadek. Robią zapasy, gromadzą broń, budują schrony dla swojej rodziny. I są tacy, którzy zawierzają siebie i wszystkie swoje i nie tylko swoje sprawy Bogu. Modlą się, przystępują do sakramentów. To wszystko zawsze istniało, ale w czasach, kiedy ż...

Przez historię Abigail do Pisma Świętego

Przeczytałam książkę, która opowiada historię Abigail, jednej z żon króla Dawida. Zabierałam się do niej z pewną obawą - myślałam, że będzie to pozycja, nazwijmy to, propagandowa. Rzecz, której nie da się po prostu czytać. To książka pożyczona przez koleżankę, której pewnego razu zwierzyłam się, że mam kłopot z czytaniem Pisma Świętego, a bardzo chciałabym to robić. Powiedziała: przyniosę ci coś, co powinno ci pomóc. I nie myliła się.

Kościół to my. Pamiętacie?

foto: Elfin Czy wszyscy już zapomnieliśmy o tym? Przeczytałam wczoraj artykuł Pawła Lisickiego " Europa nie jest drugim Rzymem ". Zanim poczytacie dalej, co chcę powiedzieć, przeczytajcie go. Nie jest długi. Nie napawa optymizmem, bo też sytuacja, w jakiej jesteśmy, nie nastraja do optymizmu. Bardziej chyba jednak od wymowy samego artykułu powaliły mnie niektóre komentarze.