wtorek, 10 listopada 2015

Katoliku, jak tam Twoja wiara?

foto: Maja Petric



Twoja wiara katoliku to nie jest kwestia tegoczy Bóg jest, bo Ty, ja, zdecydowana większość ludzkości wierzy, jest przekonana co do tego, że Bóg istnieje. Różnie Go nazywają, różnie interpretują, ale wierzą w to, że jest jakiś Bóg. Bóg pod różnymi postaciami, różnie nazywany, dał początek wszystkim państwowościom na świecie. To wiara taka czy inna gromadziła ludzi, wiązała w społeczności, tworzyła prawa i obowiązki.
Religie są różne. Na naszych oczach świat zwariował i oto Islam z religii pokoju i miłości przekształcił się i jawi się, jako realne zagrożenie dla cywilizowanego świata. Buddyści skupiają się całkowicie na sobie, na swoim wnętrzu, z niego budując całą resztę świata ( tak przynajmniej ich jako laik postrzegam, jeśli się mylę, przepraszam). Są dla mnie tacy trochę nierealni, nie przystający do rzeczywistości, nie mogą realnie zmienić rzeczywistości, w której żyją, a przecież nikt nie żyje w oderwaniu od świata zewnętrznego. Nawet Wielki Lama.

A my? Katolicy? Czym jest nasza wiara?
My powinniśmy zmieniać świat na lepszy w imię Boga, w którego wierzymy.
I wcale nie chodzi tu o żadne krucjaty, agitację tłumów, nagabywanie znajomych i nieznajomych.
Jeśli wierzysz w Jezusa Chrystusa, masz obowiązek o Nim świadczyć swoim codziennym życiem.
Swoimi słowami, które nie ranią, w których nie ma złości. Swoją radością z każdej chwili. Swoją chęcia dogadania się, porozumienia, przebaczenia.
Uśmiechnij się, powiedz coś miłego, podziękuj Bogu i człowiekowi. Daj szansę komuś, kto Cię może zawiódł. Tak zmieniaj świat na lepszy.
Nie czekaj, że ktoś zrobi coś dobrego, a Ty się może przyłączysz. Ty to zrób.

Katoliku, Twoja wiara to świadczenie o Bogu, w którego wierzysz, to codzienne przestrzeganie przykazań, to przykład dawany innym, to myślenie i wyobraźnia, przewidywanie zdarzeń, interweniowanie, kiedy wymaga tego sytuacja, to empatia i uwaga skierowana na ludzi obok Ciebie.
I nie patrz na te wszystkie pozory, na hipokryzję, także w samym Kościele, na oskarżenia, ośmieszanie. To wszystko tak naprawdę dla Ciebie się nie liczy, tym zajmie się Bóg. Dla Ciebie ważny jest Jezus Chrytus i Jego przykazania.

To taka moja refleksja po niedawnym kazaniu, które wygłosił w ramach naszych parafialnych Misji świetny ksiądz misjonarz. Jego słowa zapaliły we mnie światełko, które jakoś słabo ostatnio się tliło. To był ważny moment dla mnie.

I na koniec, witajcie znowu kochani, którzy tu ciągle, jak widzę zaglądacie. Dziękuję, że jesteście.
Ze względu na to,że wciąż ktoś tu do mnie zagląda, chciałabym troszkę reanimować ten blog. Nie mam niestety zbyt wiele czasu na to,by pisać zbyt często i regularnie, ale postaram się przynajmniej raz w miesiącu napisać coś, co mam nadzieję, będzie choć troszkę dla Was ciekawe.
Pozdrawiam Was serdecznie

1 komentarz:

  1. Dobre, proste słowa. Podobne do moich :)

    niechaj-zstapi-duch-twoj.blogspot.com mój blog religijny
    blogartysty.blogspot.com mój blog artystyczny
    Zapraszam i zachęcam do obserwacji :)

    OdpowiedzUsuń