Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 listopada 2015

Katoliku, jak tam Twoja wiara?

foto: Maja Petric



Twoja wiara katoliku to nie jest kwestia tegoczy Bóg jest, bo Ty, ja, zdecydowana większość ludzkości wierzy, jest przekonana co do tego, że Bóg istnieje. Różnie Go nazywają, różnie interpretują, ale wierzą w to, że jest jakiś Bóg. Bóg pod różnymi postaciami, różnie nazywany, dał początek wszystkim państwowościom na świecie. To wiara taka czy inna gromadziła ludzi, wiązała w społeczności, tworzyła prawa i obowiązki.

piątek, 30 maja 2014

Straszny pogrzeb

fot. PAP/Jacek Turczyk
Odbył się dzisiaj pogrzeb gen. Jaruzelskiego.
Pogrzeb z honorami wojskowymi, na który przybyło wiele znakomitości świata polityki, kultury i Kościoła.
Jego prochy złożono na cmentarzu powązkowskim, niedaleko zasłużonych, którzy oddawali swoje życie dla Ojczyzny.
Przed pogrzebem odbyła się msza...

Mam tak bardzo mieszane uczucia.

środa, 30 kwietnia 2014

Mała święta

Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.nennolina.it/
Nie znałam jej, nigdy nie słyszałam o tej dziewczynce.

Zastanawiałam się niedawno nad tym czym jest wiara.
Co znaczą jakiekolwiek moje rozważania?
Co znaczą jakiekolwiek ironiczne słowa kogokolwiek z ludzi niewierzących w obliczu takiego świadectwa?

wtorek, 8 kwietnia 2014

Wiara - co to takiego

foto: F-Kaneko
To pytanie tak potężne, że nie powinnam się  z nim pewnie mierzyć i na pewno nie znajdę na nie odpowiedzi. A jednak to pytanie, które nie daje mi spokoju od jakiegoś czasu, dlatego mimo wszystko chcę się nad nim pozastanawiać.

Czym jest wiara i dlaczego jedni ją mają, a inni nie?
Od czego to zależy, że Bóg jednego dotyka, a kogoś innego zostawia samemu sobie?
No właśnie czy aby na pewno zostawia sobie samemu?

czwartek, 20 lutego 2014

Wierzę - nie gardzę nikim

fot. mllepetite
Na jednym z popularnych portali ukazała się recenzja najnowszej płyty Behemota, którego liderem jest Adam Darski.
Bez obaw nie zamierzam tutaj recenzować płyty, bo jej nie słuchałam i nie wysłucham. jeśli już nawet nie ze względów ideologicznych, to choćby ze względów estetycznych - nie odpowiada mi po prostu taka muzyka i ten rodzaj śpiewu.
Wspominam o niej jedynie z tego powodu, że znalazłam w niej zdanie, które sprowokowało w mojej głowie powrót myśli o tym, dlaczego pewni ludzie tak bardzo staraja się udowodnić nam katolikom, że jesteśmy głupsi, gorsi, naiwni i  itd.

piątek, 17 stycznia 2014

Ja mam szczęście do ludzi

fot: ba1969
W życiu, jak to w życiu - przychodzi moment, kiedy kłopoty Cię dopadają, choćbyś nie wiem jak kombinował.
No musi tak być.
Kiedy jest zbyt długo dobrze, kiedy wszystko układa się p naszej myśłi, nasze stosunki z ludźmi, z najlbliższymi są wspaniałe, w pracy wszystko gra, mamy to, co chcemy mieć - nagle okazuje się, że moglibyśmy mieć przecież więcej, a w pracy mogłoby być lepiej, nasze marzenia powinny się szybciej realizować...
Po prostu, kiedy nie mamy kłopotów, nie dostrzegamy jak wielkie mamy szczęście.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Sprawa Nergala



fot. andrekaw (Brazylia)
Niedawno w jednym z portali przeczytałam informację o wyroku jaki zapadł w sprawie sprofanowania Biblii przez Adama Darskiego znanego jako Nergal.
Pan Adam jest liderem zespołu "Behemot".

środa, 7 sierpnia 2013

"Potęga nadziei" - prosto o wierze

Przeczytałam książkę

Książka jest sygnowana jako powieść chrześcijańska.
Jej autorka Francice Rivers jest jedną z najbardziej znanych na świecie pisarek chrześcijańskich. Napisała ponad 20 powieści, w których porusza tematykę wiary, a wszystkie znajdują się na liście najlepiej sprzedających się tytułów New York Timesa.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Czy można o Bogu mówić tak po prostu, zwykłym językiem?

Od zawsze mam problem ze sposobem mówienia o Bogu, wierze, religii.
Między innym z tym związany był mój dawny kryzys - z tego powodu przestałam kiedyś bywać w kościele.

Dzisiaj mam tak: kiedy jestem, np. w pracy i koledzy, którzy wiedzą, że wierzę i uczęszczam :-) przed opowiedzeniem dowcipu, albo wygłoszeniem własnego poglądu, mówią Ty nie słuchaj.
Wśród przyjaciół współwyznawców jestem najmniej "święta".

czwartek, 4 kwietnia 2013

A ja lubię Marię Peszek

zdjęcie ze strony gala.pl

Nie zgadzam się z nią w pewnych kwestiach, ale lubię ją.


Trochę podziwiam za to jej szaleństwo i bezkompromisowość - zazdroszczę nawet trochę.

Przyznam się szczerze - nie miałam dotąd okazji wysłuchać w całości jej nowej płyty.
Znam ją bardzo pobierznie z kilku najbardziej popularnych w polskim radio utworów.
Nie mogę się więc wypowiadać na temat jej twórczości, walorów artystycznych ani na temat treści - nie lubię wyciągania jednego zdania i debatowania nad nim, udowadniania racji, które za chwilę nie mogą mieć racji bytu, bo kolejne zdanie otwiera nową dyskusję.
Znam ją więc pobierznie, a przede wszystkim z wywiadów, których wysłuchałam, czy przeczytałam.

Ja już tak mam, że każdy ma u mnie szansę. Nie przekreślam nikogo z powodu wypowiedzianego zdania, obserwuję i słucham i dopiero wyciągam wnioski. Zawsze jednak staram się pamiętać, że człowiek to tylko człowiek - może nie mieć racji, może się mylić, jest słaby i zawsze się boi.
Nie można nikogo odrzucić, bo sami przecież jesteśmy tacy sami.

Co więc takiego podoba mi się w Marii Peszek?

To, że myśli, to że ma odwagę o tym powiedzieć wprost, to, że nie odrzuca niczego.
W jednym z wywiadów mówiła tak: Jezus był buntownikiem, rewolucjonistą, jest symbolem przemiany. I, Jezus nie jest własnością chrześcijan. ( to oczywiście nie jest dokładny cytat)

To ostatnie, że Jezus nie jest niczyją własnością tak mnie zatrzymało.
No właśnie.
Nam, chrześcijanom, tak się ciągle wydaje, że mamy na wszystko monopol.
My wiemy lepiej. I zamiast zachęcić, przygarnąć, dać przykład - odrzucamy, bo wiemy lepiej.
A przecież ktoś taki jak Maria Peszek jest otwarty, może nawet czeka na coś, co otworzy jej drogę, może trochę tęskni za taką prawdziwą wiarą, spokojem jaki ona daje, może przeczuwa, że jest jakiś inny, jakiś czysty świat, lepsza rzeczywistość.
To oczywiście tylko takie moje pomysły, bo przecież może być też tak, że to wszystko w sobie znalazła, że ma, że nie trzeba jej niczego szukać.
Jakby nie było, nikt nie ma prawa w to ingerować, tak samo jak nikt nie ma prawa ingerować w to, że ja wierzę w to, że Jezus umarł, zmartwychwstał i mnie zbawi.

Ale my wiemy, że ona gada głupoty, bo wisi jej krzyż. A czy myśmy posłuchali co ona powiedziała?
( Tak swoją drogą, zawsze się zastanawiam w podobnych sytuacjach czy Jezus chciałby, żebyśmy tak o ten krzyż WALCZYLI jak walczymy czy wolałby,  żebyśmy do tego krzyża ludzi przyprowadzali swoim przykładem, miłością...)

Bo my wiemy lepiej, że ona gada głupoty, kiedy mówi, że nie chce być mamą.
Dla mnie to głupoty, bo mam dwie cudne córcie, ale wiem, że ona tak czuje. I ma prawo o tym mówić.
Ja sama wcale nie myślałam o macierzyństwie, bo tego nie czułam. A kiedy urodziła się moja starsza córka byłam w rozpaczy, bo wydawało mi się, że jej nie kocham, nic do niej nie czuję...
Poczekałam, wszystko się zmieniło, ale gdybym to komuś wtedy powiedziała, pewnie odżegnałby mnie od czci i wiary i nie wiadomo co jeszcze.



A przecież Jezus przygarniał i przygarnia wszystkich.


Każdemu daje szansę, każdemu może wybaczyć.
A my mamy być jak Jezus. przecież my mamy kochać bliźniego swego jak siebie samego.
Można by wysnuć wniosek, że my chyba siebie samych wcale nie kochamy.

Jeśłi zacietrzewiony dziennikarz oświadcza, że on się za nią  modli, bo taka jest beznadziejna, a ona odpowiada, że cieszy się z tej modlitwy - to kto wypada lepiej, bardziej wiarygodnie?

Ja się za Ciebie modlę, bo chcę, żebyś była taka, jak ja chciałbym, żebyś była, jak sobie wyobrażam, że będzie dobrze.

Boże, o ile lepiej i prościej byłoby na świecie, gdybyśmy posłuchali siebie nawzajem, gdybyśmy posłuchali - naprawdę posłuchali Jezusa.

Tak więc, Mario Peszek ja też się za ciebie modlę, bo Cię lubię i chcę dla Ciebie jak najlepiej i wierzę, że modlitwa ma wielką moc.
Modlę się za Ciebie, bo Jezus jest miłością i chciałabym, żebyś ty też się mogła o tym przekonać na własnej skórze i nigdy już nie musiała walczyć z demonami, chociażby to było nie wiem jak ciekawe artystycznie :) Klub Książki Tolle.pl

wtorek, 15 stycznia 2013

Czy zawsze warto rozmawiać?




Jest nadzieja. Pomimo wszystko.



Ostatnio, kilka dni temu, wysłuchałam w jednej z rozgłośni radiowych dyskusji na temat ...
No właśnie, właściwie jaki był temat tej dyskusji?
Chyba byłam za bardzo chora, bo nie pamietam, ale...

Rozmowa odbywała się pomiędzy posłem  partii Ruch Palikota, redaktorem radiowym, dziennikarzem katolickim, tak go nazwijmy i słuchaczami.

Poseł był odpytywany na okoliczność swojej działalności w Internecie, a dokładnie tego, co wypisuje na swoim blogu.
Bloga nie czytałam, więc wypowiadać się nie mogę, jednak to, co przytaczał redaktor z radio, było dość, dla mnie, okropne.
Poseł nawołuje podobno do biczowania np. pielgrzymów, twierdzi, że katolicyzm to jednostka chorobowa.
Podobno nie piętnuje samej wiary i wierzacych, a jedynie wytyka błędy instytucji jaką jest kościół.
Twierdzi też, że ma szacunek do wiary i wierzących i nie chodzi mu to, aby kogokolwiek, napiętnować urazić , ubliżyć.
Twierdzi też, że nie jest autorem wielu ze słów, które znajdują się na blogu, słowa te wypisywał ktoś inny, jakiś administrator, moderator - trudno powiedzieć.

Cóż, co można na coś takiego odpowiedzieć?

Niektórych to wszystko bawi. Wiem, bo słyszałam.

Ja osobiście nie zabrałabym głosu w tej dyskusji, bo uważam, że to nie ma najmniejszego sensu i szkoda po prostu zniżać się do pewnego poziomu. Tego typu akcje, tego typu ludzi należy po prostu ignorować i pozostawić samych sobie.
Takimi audycjami jak ta, której wysłuchałam, robi się komuś takiemu niepotrzebną reklamę, choć wiem, że intencje autora były jak najbardziej dobre.

Byli tacy, którzy dzwonili, żeby zabrać głos.

I właśnie z nimi wiąże się moja nadzieja.
Z tym co i w jaki sposób mówili.  Jeśli żyją według swoich słów to naprawdę jest nadzieja, że ten piękny świat nie pogrąży się w chaosie pomimo usilnych starań niektórych.

wtorek, 5 czerwca 2012

Z Bogiem wszystko jest proste - moja historia

Historia moich kontaktów z Bogiem jest zupełnie zwyczajna.

Pewnie bardzo podobna do historii dziesiątek, setek, może tysięcy innych ludzi na całym świecie.

Urodziłam się w rodzinie zupełnie nie religijnej. Przez całe lata, kiedy już zaczęłam się nad tym zastanawiać, nie potrafiłam stwierdzić czy moi rodzice wierzą w Boga.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Cuda się zdarzają

Patrząc każdego dnia na ludzi, którzy mówią o sobie: wierzę, można by pomyśleć: nudy, nic się nie dzieje.
Modlą się, lub przynajmniej twierdzą, że się modlą, przynajmniej raz w tygodniu chodzą na mszę, czasem się spowiadają, robią wielkie halo przy okazji każdych świąt...
I właściwie nie widać, żeby ten ich Bóg w jakikolwiek sposób ingerował w życie ich, lub innych ludzi z nimi związanych.
Żadnych cudów, wręcz przeciwnie wokół tylko coraz więcej obojętności, wulgarności i zła, na które On po prostu pozwala.